Dzień z życia Ma...

Kiedyś wydawało mi się, że każdy dzień wygląda tak samo, mleko, karmienie, pieluchy, i tak w kółko, ale z czasem zaczęłam dostrzegać, że każda doba przynosi coś nowego... nowe osiągnięcia Lu. Każdego dnia zaskakuje mnie czymś nowym, nowym słowem, miną, ruchami, tańcem czy każdą inną rzeczą, której do tej pory nie robiła. 


Codziennie budzimy się bardzo rano w granicach 5-6.30, bo, po co marnować dzień ;)

Śniadanie, krótki czas na zabawę przed pójściem do żłobka i godzinnym ubieraniem się, bo przecież zawsze jest tysiąc innych ciekawszych rzeczy do zrobienia. 


Spacerek do żłobka, na szczęście Lu idzie bardzo chętnie, a Ma... przez chwilę podgląda, jak Lu się bawi i biegnie działać. Jak nie notorycznie odwiedza urzędy, ostatnio urząd pracy i skarbowy "polubiła odwiedzać", to po zakupach, biegnie do domu, i tu co,  sprzątanie, pranie, sklepem i blogiem się zajmowanie, tu napisać, tu oddzwonić, często pobiegać po sąsiadach w poszukiwaniu jakiejś przesyłki...to jeszcze na pocztę, to coś gdzieś załatwić, od tak lubi sobie pobiegać ;)


Po bieganiu wypadałoby coś zjeść, a że Ma zalatana i gotować już nie gotuje, bo Lu je obiad w żłobku, to albo "głoduje" ;) albo... i tu na szczęście pojawiło rozwiązanie dla zalatanych mam foodpanda.


A co to takiego ?


Internetowy serwis, gdzie on-line można zamówić sobie jedzenie ( ba nawet jest aplikacja na telefon , dla Ma bezcenne o TUTAJ ) tak naprawdę z dowolnego miejsca, miasta, z auta,  czy w biegu jak Ma.


A zamawiać można z przeróżnych restauracji dostępnych na portalu. Wystarczy wejść na stronę i wybrać to, na co ma się ochotę, Ma chyba dzisiaj się skusi na kuchnię indyjską, ach palce lizać...


I jak uda się już jeść, to co biegiem po Lu do żłobka, z którego wyjście oczywiście zajmuje nam ok 30-40 minut, bo przecież, fajnie tak pouciekać Ma i chować się w labiryncie... albo jeszcze pobawić się zabawkami na zewnątrz.


A co po żłobku, a to nie koniec, nadchodzi czas na odwiedziny, więc jak nie odwiedzamy parku, huśtawek i ślizgawek, to lecimy do siostry na kawkę, bądź gości przyjmujemy w domu ;)a i oczywiście, już popracować się nie da, Lu jakoś nie lubi się sama bawić, więc skupia całą uwagę na sobie, a co robi, to już w innym poście się dowiecie...

cdn...





Share this:

,

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Wczesnie wstaje Twoj Zuch. L za to chodzi spac 21-22
    Pozdrawiam czary mary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lu chodzi spać 20-21 ;) więc istne szaleństwo dla Ma ;)

      Usuń
  2. O ciekawy portal, musimy tam zajrzeć, bo czasem nie chce się gotować...
    Pozdrawiam A

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite wrażenie odniosłam po przeczytaniu tego artykułu.
    Polecam serdecznie i czekam na kolejne publikacje.

    Moja strona domowa :: fajowezabawki.pl

    OdpowiedzUsuń

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)