Życie rodzica - jednego

Często mamy plany, marzenia, wyznaczamy sobie cele. Do tego punktu muszę osiągnąć to, to i jeszcze, szkoła, praca, cudowna rodzina i...

I często się zdarza, że te nasze marzenia nie do końca udaje nam się zrealizować, często nie tylko z naszej winy. Czy samotny rodzic, poświęcający się dla dziecka, musi żyć w przeświadczeniu, że osiągnął porażkę, bo akurat to marzenie nie zostało zrealizowane? Każda mama czy tama marzy by zapewnić dziecku wspaniały kochający dom, ale życie, no właśnie nie zawsze na to pozwala...


Czy tkwienie w tym przekonaniu, że popełniłam/łem błąd w doborze osób w swoim otoczeniu, musi rzutować już na dalsze życie ??? Poniekąd tak, ale nie możemy wpaść w pułapkę odpowiedzialności za całe zło. Często jedno z rodziców stara się pełnić dwie role, bo tak trzeba, bo to moja wina, że takie warunki stworzyłam/łem dziecku. Próbując nadludzkimi siłami zastąpić często oboje rodziców i prawie czynić cuda dla swoich pociech, by nie odczuwały tej różnicy. Ale nie ma co ukrywać jesteśmy tylko ludźmi i na pewno każdy daje z siebie tyle ile może. Każda minuta, godzina przepełniona jest troską o malucha, kiedy często obwiniając się za zaistniałą sytuację, tracimy tą magię macierzyństwa/ tacierzyństwa.


Dziecko jest szczęśliwe, kiedy widzi też szczęśliwą mamę czy tatę i nie zapomnijmy o tym, bo rozpamiętywanie "niezrealizowany" planów, w niczym nam nie pomoże,  a zabierze za dużo energii, którą można spożytkować razem z dzieckiem. Nowe okoliczności dają też nowe możliwości. Nie tylko stanowią niespełnione oczekiwania odnośnie rodziny, ale przedstawiają ją Wam po prostu w innym świetle, często zdecydowanie lepszym dla dziecka.

Dlatego rodzicu, nie rozpamiętuj przeszłości, bo tam już nic nie zmienisz,buduj tu i teraz Waszą cudowną przyszłość, bo na to zawsze masz wpływ !!!



Share this:

,

CONVERSATION

13 komentarze:

  1. Strasznie podziwiam samotną matkę, czy tatę, tyle siły i energii trzeba mieć za dwojga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba dużo siły, ale można dać radę to jest pewne, My 2 lata same i dajemy rade :)

      Usuń
  2. Mój kolega na swoim ślubie w momencie podziękowania dla rodziców ( ma tylko Mamę) powiedział, że dziękuje jej za wiele rzeczy ale najbardziej za to, że była dla niego i mamą i tatą i mimo wielu trudności świetnie sobie poradziła...poryczałam się jak dziecko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że tak samo bym zareagowała, chyba najpiękniejsze słowa dla Mamy :)

      Usuń
  3. Jeszcze niedawno, kiedy zostałam z dzieckiem solo, wydawało mi się, że świat się zawalił. Ale nie. Da się poukładać wszystko. I nawet nie jest to aż taki wielki wysiłek, jeśli się ma grupę wsparcia w postaci rodziny i przyjaciół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to wsparcie jest bardzo ważne, sama świadomość że ma się w kimś oparcie wiele daje :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  4. Podziwiam Twoją siłę, masz niesamowitą energię i myślę, że byłoby wspaniale gdyby więcej samotnych mam tak radziło sobie w życiu.tak przy okazji zastanawiam się co to się podziało z "tatusiami", że tak niemal masowo zostawiają swoje dzieci,bo moim zdaniem taki tata na weekendy to nie tata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za duży skrót myślowy zrobiłam,bo mam na myśli to,że sporo tatusiòw w ogóle porzuca i zapomina, ale są też tacy co spotykają dziecko raz na tydzień i twierdzą, że są tatami nadal pełnoprawnymi i odpowiedzialnymi

      Usuń
    2. ci z ojcami , to chyba trzeba ich zapytać, ucieczka chyba najprostsze rozwiązanie...
      a przebywanie z dzieckiem raz w tygodniu czy rzadziej niestety nie przyniesie pozytywnych skutków wychowawczych, tzn takich o jakich mówią. Czas wszystko zweryfikuje, a dzieci wyciągną wnioski

      Usuń
  5. Jestem dzieckiem samotnej matki i ok-cenię ją za zapierdzielanie jak wół dla mnie,ale jednak współczuję Lu.
    Bo albo ma się bogatą mamuśkę,albo się odstaje.Bo nie ma 2 pensji dla dziecka...Ja zaczęłam to czuć w okolicach 17stki.Nie mogę jak koleżanki iść na imprezę w nowej sukience,bo nie mam kasy,nie mogę iść na tzw piwo bo nie ma kasy,nie mogę wyregulować brwi bo nie ma kasy,nie mam "tata zapłaci" kiedy chcę aparat czy coś.Z wieloma marzeniami stoję w miejscu bo o pracę nie jest mi łatwo,a na lustrzankę czy struny do skrzypiec matki jak zwykle nie stać.Bo mam 100zł na miesiąc.A tatuś "daje" poprzez komornika 70zł miesięcznie.
    Serio,współczuję dziecku.Nie dlatego,że uważam,że jesteś złą matką,albo że nie dasz rady.Ale współczuję tych kompleksów i poczucia niesprawiedliwości,w chwili,gdy inne dzieci będą robić w szkole laurkę dla ojca,a Lu nie.Współczuję takich banalnych sytuacji.Ja mam 20 lat i do dziś nie umiem cieszyć się z urodzin,bo czekam na SMS od ojca,a on ma mnie w nosie.Wiem,że każdemu wydaje się,że to kwestia wychowania i wartości.Ja mam wpojone dobre.Ale niestety wsparcie finansowe jest bardzo ważne w chwili,gdy 12sto latki biegają z telefonami za 5tysięcy.Okej,jako dziecko rozumiałam,jako nastolatka jeszcze też.Ale później już narasta żal,że ani miłości,ani troski ani kuhwa pieniędzy,które mi się należą.Nie chcę nikogo urazić,po prostu to mój słaby punkt,że muszę na wszystko co moje koleżanki mają zapierd..5 razy mocniej i znosić ich pogardliwe spojrzenia.Sorry.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za te słowa i doskonale rozumiem...
      akurat Lu ma dobre relacje z Tata, więc laurkę będzie robiła...
      ale fakt tego, też się obawiam, że po prostu nie będzie na wszystko, bo z czasem te wymagania rosną...

      Usuń

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)