Jedziemy na wycieczkę




Nie wiem jak Wy, ale u nas przed każdym krótszym czy dłuższym wyjazdem, pada pytanie: Co mamy ze sobą zabrać? Odwieczny problem, który wręcz śni się Ma po nocach ;) Lista ubrań, kosmetyków, leków… Też tak macie?
Oczywiście trochę żartuję, ale każdy wyjazd kojarzy mi się z bardzo nielubianym pakowaniem, fakt może po 12 przeprowadzkach powinnam, to robić z zamkniętymi oczami, ale chyba do perfekcji jeszcze tego nie opanowałam.
W tym roku szykowały się nam 2 wyjazdy, i jak się okazało dla Lu spakowałam wszystko, co potrzeba, a dla siebie hmm… nad tym muszę jeszcze popracować ;)
A jak mi się udało dla Ali wszystko wręcz perfekcyjnie spakować? Już Wam zdradzam tajemnicę!

Z pomocą przyszli podróżni pomocnicy, bez nich chyba byśmy sobie nie poradzili. Marka Trunki można powiedzieć, że prowadzi rodziców przez proces pakowania. I tak, na krótsze wyjazdy (zwłaszcza te weekendowe) Lu pakuję w naszą uroczą żyrafę – jeżdżącą WALIZKĘ, która tak naprawdę mieści w sobie wiele rzeczy (aż 18 litrów pojemności), a do tego jest naprawdę lekka (2 kg), Lu sama sobie z nią radzi. Ale to nie koniec niespodzianek, ta mała walizeczka, to również rewelacyjny jeździk i bez niego nie ma teraz wyjazdu. Każda podróż, a również spacer, to już teraz okazja, by wyprowadzić żyrafę na dwór i pojeździć sobie na niej.






Poza tym Lu sama się do niej chce pakować i głównie, to ona szykuje swoje zabawki, dzięki temu przez zabawę doskonale rozwija swoją samodzielność i odpowiedzialność, za to znajduje się w środku.


Kolejnym obowiązkowym gadżetem wyjazdów i nie tylko jest wodoodporny PLECAK PaddlePak – orka. Towarzyszy on nam przy każdej wyprawie na basen czy plażę. Pojemny, praktyczny i ten jego design.  Wykonany jest on z wodoodpornego, lekkiego i trwałego materiału, a co najważniejsze, posiada elementy odblaskowe. Dla rodzica, zwłaszcza w czasie pobytu w hotelu czy na basenie, najfajniejsza jest mała kieszonka, do której chowamy kartę hotelową, klucze czy telefon.






W czasie krótszych wyjazdów, zwłaszcza kiedy do samochodu musimy zapakować większą liczbę dzieci, a nie zawsze mieszczą się 3 foteliki z tyłu, idealnie sprawdza się PLECAK Boostapack - niezwykły plecak, który  może być używany jako podwyższenie w aucie dla dzieci poniżej 12 roku życia lub 135cm wzrostu. Bardzo łatwo się montuje, dzięki unikalnym rozkładanym prowadnicom do pasa (bałam się, że sobie z nim nie poradzę)
Lu go uwielbia, z tym plecakiem chodzi nawet do przedszkola, jest pojemny (8 litów) , pakuje do niego zabawki, kapcie, picie, przekąsi, a ja nie martwię się, że zawartość się pogniecie, ponieważ jego usztywniany środek chroni wszystko przed „urazami”.  Myślę, że również sprawdzi się w czasie naszych wycieczek do stolicy, busikami, w których niestety nie ma fotelików dla dzieci.





Ale wracając do samej podróży, odwiecznym problemem był sen, a może jego brak ;) Lu przez całe godziny gada i gada, a jak przyśnie, to zaraz twierdzi, że jej zimno i co ją przykrywałam, to kocyk spadał…
Na to również Trunki znalazło rozwiązanie: KOCYK I PODUSZECZKA Snoozihed, ten sprytny komplet, który łączy w sobie 3 funkcje. Po wyjęciu kocyka, w środku znajdziemy nadmuchiwaną poduszkę, do której za pomocą unikalnego mocowania Trunki Grip, można przypiąć kocyk tak, by nie spadał on w czasie jazdy, a po złożeniu może być fajną zabawką.


Do kocyka w komplecie mamy mięciutką NAKŁADKĘ NA PAS SAMOCHODOWY Snoozihedz , która posiada kieszonkę, na odtwarzacz MP3 oraz uchwyt, o który możemy zaczepić okulary oraz specjalnie zaprojektowany ZAGŁÓWEK DO FOTELIKA, który łączy się pod podbródkiem dzięki ukrytym magnesom formułując miękką i podpierającą poduszkę. Dzięki temu główka dziecka nie kiwa się bezwładnie na boki a dodatkowo można przyczepić do niej kocyk lub przytulankę.




Jeśli szukacie „pomocników” podróży koniecznie zajrzyjcie tutaj, a powiem Wam że wybór produktów jest imponujący!

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)