I święta się skończyły, tak wyczekiwane, tak upragnione, minęły, chyba za szybko.
A jakie były ?
Idealne w swej nieprzewidywalności i magiczne w swej inności. Zaplanowane co do godziny, a potoczyły się własnym torem, to chyba sprawiło, że były cudowne, inne, rodzinne, pełne bliskości i ciepła...
Był czas dla rodziny, dla znajomych, dla nas, było "obżarstwo" i nawet na mały, świąteczny spacer udało się nam potoczyć ;)
Może plany nie zostały w pełni zrealizowane, ale może dzięki temu, dało się poczuć magię świat tą płynącą z relacji między ludźmi, z bliskości tą której trzeba też szukać na co dzień. Bo szczęście czerpane z bycia razem mamy na wyciągnięcie dłoni...
A u Was jak było?
