In mysl

Nocne rozmyślanie...

Miał być inny post, ale po dzisiejszym dniu Ma musi dać upust swoim emocjom....


Dzisiaj to zdecydowanie nie dzień Ma...


Od rana, dokładnie tego wczesnego, kiedy Ma miała wstać wcześniej i troszkę popracować, punkt 6: bul, bul, bul, gryyy, syyyy - bum !!! i zlew w kuchni zamienił się w dwie komory wypełnione okropną czarną mazią... no pięknie myślę - sama baba w domu i co, za hydraulika trzeba robić...rękawy do góry i z 5 wiader tego czarnego płynu, który czuję jeszcze wszędzie, wylałam... a na Pana ze spółdzielni czekałam tak tylko do jakiejś 9.30. Mogło być gorzej i mógł zawitać później... na szczęście Pan z humorem i w miarę szybko - godzinę - się uwinął 


Kolejna rzecz, Ma dumna, że w miarę tanio będzie miała net w domu i telefon, umowę już podpisała i co, przecież nie może być z byt dobrze, nie ma jak podłączyć hahaha, nie ma jak się przebić, jak kabla pociągnąć, te co są, to są pocięte - no tylko z radości skakać do góry ...


Więc piątek 17-ego zamienił się w chyba w 13-ego, czemu, za co, po co nie wiem...


I kolejne zderzenie z rzeczywistością, że nie ważne jak będzie się człowiek starał, co robił, ile sił w to wkładał, zawsze znajdzie się ktoś, kto szybko podetnie, te powoli rozwijające się skrzydła, ba nawet nie da im się rozprostować, bo co ?


Bo ważniejszy, papierek, tytuł, pieniądz, a nie sam człowiek... 


Bo ważne co inni powiedzą, a nie, to co, ów człowiek sobą reprezentuje...


Bo często chore ambicje, przesłaniają realne życie, to takie prawdziwe...

Często się zastanawiam, w jakim celu ludzie szukają problemów tam, gdzie ich nie ma, przecież życie samo w sobie często wystawia Nas na próby, dostarcza tylu różnych doświadczeń, że tych dodatkowych "wyimaginowanych" atrakcji nie potrzebujemy !!! Czy naprawdę nasza natura, a bynajmniej natura tych "idealnych" nie pozwala im, widzieć tego co maję, a nie ciągle tego, co im się wydaje, że powinni mieć, bo wtedy się pokażą?


Życie mamy tylko jedno i sami decydujemy o tym, jak ma wyglądać, może często zbaczamy z właściwej drogi, ale po to by z powrotem ją odnaleźć, może lepszą, może piękniejszą i szczęśliwszą...a może po prostu zwykłą, normalną, po prostu Naszą !!


Nieważne co mówią inni, ważne to co my chcemy, co czujemy i do czego dążymy, nawet jak droga jest ciężka, wyboista, z tysiącem bocznych uliczek, zawsze to jednak Nasza droga...







Zobacz również

5 komentarze:

  1. będzie dobrze:* ja czsem tez bładze bo idealem nie jestem czasem sie wkurzam ciskam i dusze sama ze soba ...czasem mam grosze i zle dni dobrze ze rzadko ,dobranoc :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wlaśnie Twój pechowy dzien dobiegł konca... Jutro juz za chwilę i napewno będzie lepiej!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie dzień się skończył i zaczynamy nowy, lepszy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby już pechowy dzień nigdy nie powrócił :) Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)