In mysl

Tydzień zmian

Dzisiaj mija już tydzień, kiedy Lu postawiła pierwszą stopę w żłobku ( zresztą Ma też ). A jeszcze pamiętam, jakie długie wydawało się czekanie na listy przyjętych i towarzyszące temu nerwy. Teraz nerwy się zamieniły w stres o Lu....i chyba nieważne, jak będzie dobrze, jak dziecko ma dobrą opiekę i świetnie się bawi, Mama zawsze będzie czuwać i się martwić...


Pierwsze dni to była fascynacja nowym miejscem, nowymi zabawkami, Lu ciężko było wyciągnąć do domu... wręcz godzinami, miała jeszcze 1000 rzeczy do zrobienia, obejrzenia czy po prostu zostania tam gdzie była...


Kolejne dni, kiedy zauważyła, że jest tam codziennie i po czasie fascynacji, zrozumiała, że mamy z nią nie ma, zaczęły się małe trudności, Lu nie chciała za bardzo zostawać, ale na szczęście były to tak zwane 5 minutówki, chwila marudzenia, ale zaraz biegnę do zabawek i ulubionego konika - buju buju (tutaj możecie zobaczyć 1 dzień Lu w Żłobku).


Poza tym na długo jeszcze nie zostaje, pyszny obiadek i do domu - czyli około 3-3,5h. Stopniowo się przyzwyczaja do nowej sytuacji. 
A w żłobku ma ulubioną ciocię, na której wręcz wisi czasami i nie da nic zrobić. 


Dzisiaj Ma stoi i patrzy przez szybkę, czy Lu się bawi, nie płacze? a Lu nie widać i nie widać, nerwy już się podnoszą, mija chwila, pewnie jest w łazience, wychodzą dzieci z łazienki... hmm jej nadal nie ma, od razu światełko się zapala, coś jest nie tak... jednak po 5 minutach idzie z ciocią...


Co się okazało.... Lu tak wisiała na cioci, że nawet jak przewijała inne dzieci, to Lu wisiała dalej i dlatego w tej łazience tak dłuuuugo im zeszło;)


A rozmowy rodziców pod drzwiami są fantastyczne, jakby tak ktoś z boku nas posłuchał, to stwierdziłby, że do tego żłobka to i nas trzeba przyjąć ;)


Ma: A Pana to który chłopiec?


Pan: a ten z lokami, w fioletowej bluzce.Ma: o ładnie się bawi, nie płacze (to bardzo istotne wiadomości, ponieważ drzwi są szklane i trzeba się chować, by pociech czujnym okiem, nie ostrzegła, nas nie wypatrzyła i w ryk)


P: a Pani?


Ma: Ta z burzą loków, w brązowej sukience ;)


P: no gwiazda z teledysku ;)


Ma się uśmiała, ale mniej więcej tak to wygląda... jeszcze trochę i będziemy się z tego wszystkiego śmiać.


A bilans Ma po tygodniu stresów...


nerwy, nerwy, nerwy...


nasilona skleroza...


stłuczona ręka...


lekko skręcona kostka 


Brawo Ma i kto tu więcej opieki potrzebuje ;)














Zobacz również

4 komentarze:

  1. piękna ona... współczuję Tobie tych nerwów na pewno to przeżywasz.... :) 3mam kciuki żeby jakoś poszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nerwy są niesamowicie duże, aż nawet nie myślałam, że to takie trudne, na szczęście dzisiaj wręcz pobiegła do grupy bez żadnych oporów :)

      Usuń
  2. Ale słodziak!
    ………………………………………………………………………………..

    http://mamakonsumentka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)