In bajki mysl

Bajka o smoczku

Jak to z tym smoczkiem u Nas było...oj czasami,  to miałam wrażenie, że Lu to w ogień pójdzie z "dydusiem"dyduś w łóżeczku, dyduś w wózku, w wannie wszędzie ich było pełno.


A kiedy skończyła 2 latka, (bo wcześniej jeśli nie ma próchnicy, i problemów w jamą ustną , to tragedii nie ma z używaniem smoczka , chociaż to odpowiedni moment, aby nie pojawiły się trudności z mową) stwierdziła Ma, że czas najwyższy na rozstanie. Chciałam aby to było jak najmniej bolesne.I były koniki co zjadły smoczka i ptaszki z którymi poleciał, jednak to pomagało na chwilę. 


Dziecko musi zrozumieć taką sytuację, że smoczka już nie będzie i same podjąć decyzję o jego oddaniu. Ważne by wytłumaczyć maluchowi, że jest już duże, dzielne i nie potrzebuje "przyjaciela" smoczka.


U Nas sprawdziła się Bajka o Krainie Dydusiów:


Gdzieś daleko, za wysoką górą i szeroką rzeką, znajduje się piękna kraina. Dydusiów mieścina, gdzie są ich tysiące, biegają po ulicach i skaczą po łące. I wspaniale się tam bawią, kiedy je już duże dzieci zostawią. A Ty Lusiu kochana usiądź mi na kolana, i posłuchaj dalej co się działo, a zobaczysz, że będzie Ci mało.W tej krainie gdzie smoczki mieszkają, maleńkie dzieci do nich przybywają,k bo bez nich smutne miny mają i bardzo płaczą kiedy się rozstają. A Lusia jest dzielna jak mało kto i dydka zostawi w krainie, a co!.Niech skacze, biega i radość maluchom sprawia. A ty możesz być dumna, bo to nie prosta sprawa. I dumna będzie mama, i babcia i dziadek, ze smoczek został w domu, a Lu jak niedźwiadek, dzielnie zostawiała dydusia w krainie i teraz ma jeszcze bardziej radosną minę. 


Jednym słowem dyduś poleciał do krainy Dydusiów, a Lu jest bardzo dzielna i już go nie potrzebuje tak jak małe dzieci.
I problem się momentalnie rozwiązał, a teraz gdy tylko się pojawia słowa dyduś od razu Lu odpowiada, że jest w krainie Dydusiów,bo tam są małe dzieci i bez nich płaczą.



Trzeba być konsekwentnym i nie można pozwolić sobie ma złamanie przez dziecko , chyba że nie jest gotowe, to nie można na siłę. Też myślała, że będzie z tym duży problem, były krzyki i płacze z smoczkiem, zwłaszcza przy spaniu. W takiej sytuacji smoka zastąpiliśmy jakąś nową przytulanką, która zawsze będzie przy Lu i się udało. 




Zobacz również

5 komentarze:

  1. Słodki maluszek!
    Rodzicielstwo jeszcze przede mną, ale już lubię czytać takie blogi :)

    Mam nadzieję, że wpadniesz również do mnie: SPIKED-SOUL.BLOGSPOT.COM i może zaobserwujesz :)
    Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia!

    Elwira

    OdpowiedzUsuń
  2. Z starszą córką był sposób na robaczka, przychodził w nocy i zjadaj smoczka po troszku (raz w tygodniu obcinałam o dosłownie milimetr), obyło się bez stresu i płaczu, mam nadzieję, że z synkiem też tak pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny sposób na smoczka, i ważne że skuteczny! ;) U nas smoczek był tylko do spania, a w sumie to tylko do zasypiania, bo po zaśnięciu wypadał z buzi i resztę spania leżał obok ;) Nie wychodził z nami na dwór i nie jeździł w aucie. Gdy młody miał 20 miesięcy zabrałam smoczka i już. Zasnął na swojej popołudniowej drzemce bez problemu i później też, więc okazało się że już dawno mogłam to zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. z tymi smoczkami to różnie bywa, ale ważne jest to co napisałaś, że dziecko powinno świadomie ten smoczek oddać. Nie uważam, żeby zabieranie go po kryjomy i mówienie, że się zgubił było dobrym rozwiązaniem, ale pewnie są i takie dzieci, którym w ogóle nie będzie to przeszkadzać ;)

    OdpowiedzUsuń

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)