Na porodówce też można czuć się kobieco!




Przy pierwszym porodzie się nad tym nie zastanawiałam, wszystko było dla mnie nowe, nieznane. Bardziej się bałam tego co będzie niż tego co mam na sobie. Oczywiście koszule do szpitala kupiłam jakieś, aby były przecież i tak się zabrudzą i będą pewnie do wyrzucenia. Jednak po przyjeździe na izbę przyjęć dostałam szpitalny „worek”, bo nie można było tego inaczej nazwać. Jak dla mnie był za krótki, co zdecydowanie wpływało na dyskomfort w całej tej sytuacji. Niby mała rzecz, koszula, ubranie, kawałek materiału, ale w warunkach stresowych, jeszcze bardziej je potęgował. Może wtedy się nad tym nie zastanawiałam, tak przecież musiało być, oni wiedzą lepiej, co robią, ale czułam, że to mi nie odpowiada.

Poród należy do wydarzeń, które zapisują się w pamięci autobiograficznej, ponieważ jest doświadczeniem konkretnej osoby, osadzonym w czasie i w sekwencji następujących po sobie wydarzeń, a co najważniejsze ma on dla kobiety duże znaczenie i określony znak emocjonalny. Dlatego po latach pamiętamy go ze szczegółami. To jaki znak emocjonalny przyjmie, zależy tak naprawdę od wielu czynników, od naszego nastawienia, sytuacji życiowej, osobowości, relacji z partnerem czy opieki personelu medycznego.

Niestety często się zdarza, zwłaszcza kiedy do młodej, przyszłej mamy docierają tylko negatywne opinie związane z porodem i bólem, że jeszcze za nim wytworzy swój obraz porodu, panicznie się go boi. Niestety może, to być przyczyną trudności już podczas samej akcji porodowej. Dlatego zamiast słuchać negatywnych opinii, czytać tysiące, niesprawdzonych informacji w internecie, lepiej zadbać w tym czasie o siebie i pomyśleć, co możemy zrobić, by przyjście na świat naszego dziecko, było niezapomnianym i pozytywnym przeżyciem?


>>> Czytaj 

Wiem, że może nie każda mama przywiązuje do tego uwagę, ale dobre samopoczucie podczas porodu, poruszanie się bez skrępowania, że coś ktoś może zobaczy za dużo, na pewno jest ważnym jego elementem. Dlatego warto wcześniej pomyśleć o tym, nie tylko jak, ale również w czym chcemy rodzić.


Tym razem mam świadomość, że mogę sama decydować, że mogę czuć się komfortowo podczas porodu. Jak wiemy sam poród jest naprawdę stresujący, ponieważ zajmuje aż 12 miejsce na liście najbardziej stresujących wydarzeń, uzyskując 40 punktów w 0-100 skali, więc aby nie stwarzać sobie dodatkowych czynników wpływających na poziom stresu, warto wcześniej o takich rzeczach również pomyśleć.

Teraz coraz więcej firm zaczyna dostrzegać i nasze potrzeby na sali porodowej, dzięki czemu na rynku pojawia się coraz więcej koszul do porodu czy karmienia, w których naprawdę można czuć się wspaniale.


Firma GranatOVO również dostrzegła, a może bardziej poczuła na własnej skórze, że takich produktów brakuje na naszym rynku i jak to pisze: „ Wiemy już, że bardzo ważne jest to w czym rodzisz!
Ważne, bo kobieta zasługuje na to aby czuć się komfortowo i godnie w każdej sytuacji”.

Co w niej takiego wyjątkowego?

Sukienka granatOVA posiada tak wiele rozwiązań przydatnych w czasie porodu i karmienia piersią.

  • głębokie rozpięcia z przodu dające możliwość kangurowania maluszka od razu po porodzie i później w domu. 
  • rozpięcia zapinane na napy i na MAGNES! To autorski SUPER patent! Najpierw lekko stykasz poły i magnes łapie, odkładasz maluszka i spokojnie zapinasz napy
  • kieszenie… czyli to, co telefony kochają najbardziej!!!
  • ta sukienka jest DŁUGA!!! – to znaczy odpowiedniej długości zapewniającej komfort – bo czy na oddziale poporodowym naprawdę musimy pokazywać więcej niż na ulicy? Chcemy mieć zakryte pupy, kiedy pochylamy się nad dzieckiem i kiedy leżymy podczas karmienia
  • kolor:  granat jest dojrzały, elegancki… Taki jak my. Bo my nie jesteśmy słodkimi owieczkami, misiami, nie lubimy guzików w kształcie serduszek i szarej dresówki, która mokra staje się czarna…. Granat nie przyjmuje plam, nie ciemnieje gdy jest mokry…



  • rozpięcie z tyłu na całej długości ułatwia podanie znieczulenia zewnątrzoponowego, badania i zdjęcie sukienki po porodzie bez potrzeby odkładania maluszka w czasie kangurowania
  • kokardki, kolorowe odszycia, forma sukienki  - dobry design!


A Wy przywiązywałyście / przywiązujecie uwagę do tego w czym rodziłyście czy będziecie rodzić? 

Share this:

CONVERSATION

17 komentarze:

  1. Przy swoim porodzie nie miałam czasu na to w czym rodziłam , za szybko poszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rodziłam w różowej koszulce z misiami :) i nie dlatego, że o tym marzyłam, ale tylko taką znalazłam w sklepie.Wtedy wydawało mi się, że to w czym rodzę nie ma znaczenia :)Ta granatowa jest cudna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te koszule już dawno mi się podobały, ale odkąd się o nich dowiedziałam to nie byłam w ciąży 😉 może jeszcze kiedyś mi się uda 🙂

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że to co mamy założone podczas porodu jest bardzo ważne. Musimy się czuć pięknie i komfortowo. Po drugie to przecież naprawdę niesamowite wydarzenie, pierwsze spotkanie z naszym dzieckiem! Teraz tych koszulek naprawdę jest wiele i są piękne. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna koszulka. Ja na sali też miałam kilka fajnych koszulek w których czulam się nie dość że wygodnie to jeszcze kobieco, ponieważ mialy ładny krój i wygląd.żaden wor nic z tych rzeczy.Bardziej przypominały sukieneczkę dresową.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna ta koszula. Gdy ja szykowałam się do swoich porodów, to niestety nie było zbyt wielkiego wyboru, a typowe ciążowe koszule pasowały stylem do mojej prababci. Ostatecznie kupowałam jakiś przystępny model koszuli dla puszystych w rozmiarze XXL :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał! Kupowałabym! Te wszechobecne, przykrótkie koszule z bocianami są straszne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie wyglądasz. Kiedy ja szłam na porodówkę, w ofercie były koszule z żyrafkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem Ci jedno wyglądaz kwitnąco. Pięknie Ci z tym brzuszkiem a koszulki urocze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Również zdecydowałam się na te koszule - świetnie sprawdzają się też po porodzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przywiązywałam o tyle, że pamiętałam aby kupić koszulę nocną nieco dłuższą, żeby tyłkiem nie świecić. A reszta... koszula była za 5 zł z ciuchlandu, bo wiedziałam, że będzie do wywalenia, gdy uwalę ją krwią i tak się też stało :) być może ta lepiej się dopiera. Świetny pomysł z guzikami z tyłu! To sprawiło, że przy następnym porodzie będę się nad nią zastanawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy patent z tymi magnesami :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja przy porodach miałam szpitalne koszulki tzn.z czegoś takiego jak zielone fartuchy dla odwiedzających. Może nie wyglądało to sexi ale było mega wygodne. Mi było chyba wszystko jedno jak wyglądam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się przed porodem karmiłam samymi pięknymi opowieściami porodowymi, właśnie po to, żeby nie dać się zastraszyć. Sama teraz na blogu prowadzę serię wpisów gościnnych o tytule "Odczaruj poród".
    Koszula, którą przedstawiasz jest piękna, elegancka - założyłabym ją z chęcią. Gdzieś przeczytałam, ze kobieta w czasie porodu na wyglądać jak bogini. Słyszałam również, że niektóre kobiety do porodu postanawiają ładnie się umalować. A ja na to: jasne że tak! Mamy czuć się komfortowo, pewnie i pięknie :) Tak więc ta koszula dopełniłaby tylko całości :) Suuuper!

    OdpowiedzUsuń
  15. przyznaję, że to dobry pomysł na produkt. nie załapałam się na to rozwiązanie sama, ale będę polecać dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Jak masz ochotę pozostaw nam coś od siebie:)