-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strach. Pokaż wszystkie posty

In dla rodziców dziecko jak sobie radzić lęk dziecięcy pomoc strach wychowanie

Lęki u dzieci – jak sobie z nimi radzić





Lęk jest naturalną reakcją organizmu na zagrażające i niebezpieczne sytuacje. Dziecko już od pierwszych chwil życia doświadcza lęków różnego rodzaju, z którymi musi sobie radzić – często są one charakterystyczne dla danego wieku. W niemowlęctwie lękotwórcze są głośne dźwięki i gwałtowne ruchy, ok. ósmego miesiąca życia pojawia się strach przed obcymi osobami, zaś w wieku przedszkolnym, kiedy rozwija się już wyobraźnia, występują lęki przed postaciami z bajek, potworami i ciemnością. Często lęki występujące u dzieci są irracjonalne, jednak wywołują prawdziwe uczucie strachu i nie wolno ich bagatelizować.

Najczęściej występującymi lękami u dzieci są:

  • lęk separacyjny – obawa i strach przed rozdzieleniem z rodzicami, zwłaszcza mamą,
  • lęk uogólniony – nadmierne zamartwianie się towarzyszące dziecku bez konkretnej przyczyny,
  • fobie – lęk przed konkretnym obiektem czy sytuacją, np. przed zwierzętami, śmiercią, przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach,
  • społeczne zaburzenia lękowe –przedłużająca się normalna faza lęku przed obcymi, która ma związek z zaburzeniami osobowości typu unikającego,
  • zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – próby radzenia sobie przez dziecko z uczuciem lęku poprzez wykonywanie rytuałów, czyli czynności przymusowych, które tego lęku nie redukują, a tylko go nasilają i utrwalają,
  • zespół stresu pourazowego – stanowi następstwo przerażającego wydarzenia, sytuacji zagrażającej bezpośrednio życiu, która powraca pod postacią myśli i wspomnień z nim związanych.

Jeśli czujemy, że dziecko odczuwa silny lęk, nawet kiedy wydaje się nam, rodzicom, to wręcz śmieszne czy banalne:

  • przede wszystkim nie możemy wyśmiewać czy zawstydzać dziecka, ponieważ może to rodzić kolejne zaburzenia,
  • powinniśmy rozmawiać i starać się zrozumieć dziecko,
  • nie należy stosować tzw. terapii szokowej, polegającej na bezpośrednim kontakcie z lękotwórczym czynnikiem, kiedy dziecko nie jest na to gotowe,
  • nie możemy także straszyć dzieci, czyli stosować tzw. metody niegrzecznego dziecka, i mówić, że przyjdzie po nie czarownica, policjant, zły pan itp., ponieważ może to wywołać negatywne skutki, np. strach, przed wskazanymi osobami oraz nasilać lęk separacyjny.

Strategie pokonywania lęku

W naszym domu zamieszkały potwory – w obliczu tego lęku możemy zastosować kilka strategii i wzmocnić poczucie bezpieczeństwa maluchów.

Strategia 1: „potworze, oswoję cię”

Tak pokazujemy dziecku, że z tymi okropnymi potworami można się zaprzyjaźnić. Tłumaczymy, że one wcale nie zjadają dzieci, a wolą marchewkę i brokuły, a kiedy je poczęstujemy np. sałatką, to na pewno zostaną naszymi przyjaciółmi. Można też pokazać, że potwory lubią jakąś konkretną rzecz, np. kolorowe kamyki, i przygotować, kilka z dzieckiem, dzięki temu maluch zawsze może mieć je w kieszeni, przy sobie i kiedy tylko pomyśli o złym potworze, będzie miał na niego sposób.

Strategia 2: „pokonanie”

Tym razem pokazujemy dziecku, że istnieją magiczne sposoby na wygonienie potwora z pokoju, np. spryskanie całego domu konkretnym zapachem, za którym nielubiany gość nie przepada, i pozostawienie buteleczki z preparatem na widocznym miejscu, by zawsze szybko można było po niego sięgnąć. Można przygotować specjalną butelkę, kolorową, magiczną, można udekorować miejsce, w którym będzie zawsze stała.
Angażując w takie czynności dzieci, dajemy im pewne poczucie kontroli nad sytuacją, dzięki czemu lęk zostaje zmniejszony.

Strategia 3: „magiczna osłona”

Szukamy rzeczy, która stanie się tzw. barierą bezpieczeństwa, np. pościeli, kocyka, pieluszki. Kiedy otulimy nią mocno malucha, żaden potwór nie będzie mógł się do niego zbliżyć. Dzięki takim rytuałom zwiększamy poczucie bezpieczeństwa u dzieci.

Strategia 4: „mam swojego obrońcę”

Prosty i skuteczny sposób, nie tylko na potwory, ale na danie dziecku poczucia bezpieczeństwa w gotowej postaci, czy to maskotki, czy innej figurki. Warto stworzyć do tego odpowiednią historię, by dziecko poczuło się naprawdę ważne, a nowy członek rodziny był wyjątkowy np. miś, który przyleciał z odległej krainy, by dzielnie bronić malucha przed potworami.

Można oczywiście stosować kilka strategii naraz – ważne, by zmniejszyły lęk u dziecka. Przydatne również są w takich sytuacjach bajki terapeutyczne, które można odnieść do konkretnej sytuacji czy lęku.

Artykuł powstał dla dziecisawazne.pl

CZYTAJ WIĘCEJ

Share Tweet Pin It +1

1 Comments

In ciążą. psychika dziecko mama myśl psyche strach stres zdrowie

Kiedy inne życie jest ważniejsze od Twojego...


iceis.pl


Czasami nie masz wpływu na nauki jakie niesie Ci życie, i jakim kosztem to robi. Często, żeby zrozumieć co jest najważniejsze, musisz poczuć zagrożenie...
Niestety czasami wystarczy tylko chwila, by życie w ułamku sekundy się zatrzymało, a wtedy nic nie czujesz, nie myślisz, tylko działasz, kiedy tak
się dzieje?

Kiedy najważniejsza dla Ciebie osoba, jej życie, zdrowie jest zagrożone. Kiedy nie ma przeszłości, ani przyszłości, liczy się tu i teraz, każda sekunda, każdy ruch, każde działanie.

Kiedy ból, cierpienie własnego dziecka, pragniesz, wręcz marzysz by wziąć na siebie. Kiedy ból małej osoby, sprawia że czujesz go dwukrotnie mocniej, kiedy nie potrafisz powstrzymać, łez, złości, bezsilności… Kiedy dziecko cierpi, wtedy rodzic cierpi jeszcze bardziej…

Tak stając się rodzicem, zaczynasz mocniej czuć, bardziej bać się, martwić, czasami zamartwiać na wyrost, ale nie o siebie, o tą małą osóbkę, za którą stajesz się odpowiedzialny. Nie ma chyba większego wyzwania, jak rodzicielstwo i nie mówię tu o trudach wychowania, ale o trudach współodczuwania, kiedy ból dziecka jest odczuwany przez nas dwukrotnie mocniej. Kiedy smutek, żal, łamie nam serca, kiedy ból i cierpienie rujnuje nasze odczucia i myśli… Kiedy uczucia są tak silne, że zaczynają boleć…

Czasami trudno to zrozumieć komuś, kto nie ma dzieci, ale jak można nic nie odczuwać, kiedy Twoje serce idzie z Tobą za rękę, raczkuje, siada, biega. Kiedy patrzysz z dumą na nie i czasami nie dowierzasz, że ono już tu jest z Tobą. Kiedy pragniesz wszystkiego, co najlepsze dla  niego.

Kiedy każda sekunda bez dziecka, budzi lęk, obawy, co się z nim dzieje, kiedy się przewróci, chcesz by to Ciebie bolały kolana, kiedy kaszle w nocy, to Ty chcesz walczyć z chorobą, byleby mogło spokojnie zasnąć… 
Często też się obwiniasz, że nie dajesz z siebie wszystkiego,  że zawsze mogłeś poświęcić więcej czasu i uwagi, więcej zrozumienia, opanowania czy troski. 


Nie obwiniaj się, robisz to, co do Ciebie należy, tak jak czujesz, jak uważasz że rodzicielstwo powinno wyglądać. Dajesz tyle ile możesz dać, jednak ten nieustanny strach i obawa o to małe cudo zawsze będzie Ci towarzyszyć, ponieważ to jest właśnie wzięcie odpowiedzialności za drugą osobę…

CZYTAJ WIĘCEJ

Share Tweet Pin It +1

1 Comments

In ciążą. psychika dzieciństwo dziecko mama marzenia odprężenie strach stres

Wymagania kontra życie




Wszędzie słyszymy, jak ktoś czegoś od nas wymaga. Mama, tata, mąż, siostra, szef, znajoma, pani w sklepie, pan ze szklanego ekranu czy wychylający się z porannej gazety...
Od małego uczy się nas, że jeśli będziemy spełniać te oczekiwania, to po prostu będzie dobrze i będziemy mieć "szczęśliwe" życie, ale czy na pewno...

Czy każdy wymóg pozostaje w zgodzie z nami samymi, czy wszystko nam odpowiada i czy na wszystko musimy się godzić, bo tak wypada???

Podobnie jest z macierzyństwem i dzieciństwem. To od nas wymaga się ciągłego karmienia piersią, a jak nie piersią to tylko ekologicznymi produktami, nie możemy się skrzywić, marudzić, bo przecież macierzyństwo to taki cudowny stan...

Nie możemy się poczuć gorzej, słabiej, odpuścić sobie, bo przecież żyjemy w świeci matek idealnych, z idealnymi domami, dziećmi partnerami.
Czy pogoń za czymś "nieosiągalnym" jest nam potrzebna, czy spełnianie wymogów innych , sprawia że wręcz czujemy wszechogarniające szczęście?
Chyba niekoniecznie...

Dlaczego ktoś ma prawo nam coś narzucać, a my musimy to robić, bo tak wypada? Wypada to dbać o siebie i swoją psychikę. Na siłę szczęścia i stanu idealnego się nie osiągnie. 
I pewnie wiesz o czym mówię, o tej ukrytej frustracji, kiedy uśmiechamy się do zlej gry...

A co z Naszymi dziećmi, przecież my też od nich ciągle czegoś wymagamy, nie bierz tego, zostaw to, siedź  cicho, nie marudź, nie płacz...
Ile razy zdarzyło się nam zaprzeczyć ich uczuciom, czy wręcz przeciwnie natrętnie się o nich zamartwiać. Co one czują wtedy??? to samo bunt, z brakiem zrozumienia, ponieważ sami jeszcze nie wiedzą, co czują. Często się tych odczuć boją, bo dopiero poznają życie, chcą je poznawać, a nie tylko spełniać oczekiwania innych...

Uczą się każdego dnia, jak ono wygląda, czy chcemy im przekazać, że polega tylko na spełnianiu oczekiwać, że musi się rozwijać zgodnie z tym, co przeczytamy w książkach, że już powinien siedzieć, chodzić, śpiewać, wiersze recytować ??? Czy na każdym kroku muszą odczuwać ograniczenia z naszej strony? I tylko czujnie odczytywać nasze znaki, by było dobrze. 

Przecież ten mały człowiek jest zdeterminowany i pełen pasji w poznawaniu, nie wręcz zdobywaniu świata. Chce trochę na własną rękę uczyć się go, a tu z każdej strony pojawiają się restrykcje… I co wtedy czuje … bezsilność… uczy się, że i tak niczego nie osiągnie, że to co czuje jest mniej ważne, bo ważniejsze są oczekiwania?


Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora, a rozwój i życie WYMAGA, czasu i spokoju, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa.  Więc może skupmy się na nas samych, na naszych potrzebach, odczuciach, a wymagania innych ( często zbędne ) odłóżmy na boczny tor, przecież one zawsze będą, nie uciekną, a radość z życia, może nam przelecieć między palcami…



CZYTAJ WIĘCEJ

Share Tweet Pin It +1

5 Comments

In alfabet bajki dla dzieci lęki rozwój strach

Bajka dla dzieci dotycząca problemu śmierci



Lisia i jej niebo 

Działo się to nie tak dawno w leśnej, zielonej krainie, a może raczej wielkiej dolinie, gdzie trawa i krzaczki pokrywały wielkie tereny. Góry wyrastały z ziemi i pięły się wysoko, aż do słońca. Właśnie tam mieszkała lisia rodzina : Lis – tata, Lisica – mama i mała Lisia, która chodziła do leśnego przedszkola. W tym przedszkolu bawiły się też inne zwierzaki, śpiewały, rysowały, cudownie spędzały każdą minutę.

Pewnego dnia mama Lisica bardzo zachorowała i karetka bociana zabrała ją do szpitala. Gdy tylko Lisia wróciła do domu, zdziwiła się i zasmuciła, bo przecież mamy nie było. Nie wiedziała co się stało, nie słuchała tłumaczeń taty, bardzo chciała zobaczyć mamę. Tata Lis szybko przytulił małą i wytłumaczył jej co zaszło. Mama bardzo źle się poczuła i musiała jechać do pana doktora Kota, a w leśnym szpitalu na pewno się nią dobrze zaopiekują.

Lisia po długich przekonywaniach, że mama będzie tam bezpieczna, że jest za mała na odwiedziny w szpitalu i że musi jeszcze poczekać, w końcu dała za wygraną i uwierzyła w słowa taty, choć to nie było łatwe. Łzy ciągle ciekły po policzkach, bo nic nie było w stanie zastąpić obecności mamy.

I tak mijały dni i tygodnie, a stan mamy Lisicy się nie poprawiał… Lisia każdego dnia płakała , gdy budziła się rano i gdy zasypiała… Brakowało jej przytulania, uśmiechu i buziaków mamy.

Pewnego słonecznego dnia tata Lis wrócił bardzo smutny do domu, a gdy tylko zobaczył Lisię, mocno ją przytulił. Powiedział, że mama bardzo ją kocha, ale musiała udać się w daleką podróż do liskowego nieba, gdzie pewnie teraz lata z aniołkami. Lisia nie bardzo rozumiała, co tata chciał jej powiedzieć, przecież była pewna, że mama do niej wróci… Nie rozumiała, że mama już jej więcej nie przytuli, nie chciała tego zrozumieć, chciała tylko bardzo zobaczyć mamę Lisicę.

Tata jeszcze raz mocno przytulił swą córeczkę i powiedział, że wszystko będzie dobrze, a mama zawsze będzie z Lisią w jej małym serduszku. Kiedy tylko za nią zatęskni, musi spojrzeć w niebo, bo mama z góry patrzy na nich. Lisia mu nie wierzyła, nie chciała dopuścić do siebie myśli, że mamy już nie będzie.
Lecz przez łzy popatrzyła do góry i właśnie w tej chwili słońce jakby się do niej uśmiechnęło. Bardzo zaskoczona, ale i ciekawa, zapytała: Czy to mama się do nas uśmiecha?

Tak, kochanie – powiedział tata. – To mama się do nas uśmiecha. I zawsze z góry będzie na nas patrzyła.

Lisia szeroko się uśmiechnęła, łzy radości spływały jej po policzkach. Zrozumiała, że mamy nie będzie już w domu, ale ma ją w swym serduszku i w niebie, na które może patrzeć codziennie i z każdego miejsca na świecie. Mama tam zawsze będzie.


Lisia mocno jeszcze tuliła się do taty, razem patrzyli na zachodzące słońce, a po zmierzchu wrócili do swojej norki w leśnej dolinie. Rano gdy tylko otworzyła oczy, szybko wybiegła na zewnątrz, by przywiać się z mamą i przesłać jej słodkiego buziaka. Nie było dnia ani godziny by mała lisiczka nie patrzyła w niebo, wyglądając mamy. Zrozumiała, że mimo iż jej nie widzi, czuje jej obecność, bo przecież mama ciągle patrzy na nią z góry. Jej małe serduszko przepełniała wielka miłość  do mamy i do taty, który stał się jej najlepszym przyjacielem. Każdą wolną chwilę spędzali razem, na zabawach, na czytaniu opowiadań mamy czy na oglądaniu zdjęć. Mama, mimo iż była daleko w niebie, była też blisko Lisi - w jej serduszku. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Share Tweet Pin It +1

5 Comments